Na to się jednak nie zanosi. Na ewentualnym połączeniu z miastem mieszkańcy gminy mogliby bowiem sporo stracić, a niewiele zyskać.
- Gdyby miasto wchłonęło gminę stracilibyśmy status gminy wiejskiej. Nie moglibyśmy korzystać z unijnych dotacji z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich i Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych. Przede wszystkim zaś moich mieszkańców interesuje kwestia podatku. Każdy mieszkaniec musiałby płacić podatek za swoją działkę z metra kwadratowego, a nie jak obecnie z hektara przeliczeniowego. Pojawia się również kwestia tego jaki byłby podział mandatów. Po przyłączeniu z terenów gminy wybieranych byłoby tylko 4-5 radnych. Poza tym zadłużenie miasta jest kilkukrotnie większe od naszego, a więc mieszkańcy gminy musieliby w nim partycypować- argumentuje Bieniek.
Nie odmawia on prowadzenia wszelkich rozmów w tej sprawie, uważa jednak, że jest o wiele za wcześnie na jakiekolwiek deklaracje i decyzje. Sama procedura prawna wymagana do włączenia gminy, bądź części jej terenów do aglomeracji miejskiej jest długa i skomplikowana. Wymagałoby to m. in. zgody mieszkańców wyrażonej w referendum. Zaś zdaniem Mirosława Bieńka większość z nich jest zdecydowanie negatywnie nastawiona do tego pomysłu.
Posłuchaj całej rozmowy:
[KA]












