- Brak jest porozumienia pomiędzy radą gminy a wójtem. To co się ostatnio stało było zaskoczeniem dla nas wszystkich. Nawet nie tyle sam fakt odejścia sekretarza, bo o tym mówiło się od jakiegoś czasu w kuluarach, ale okoliczności w jakich się to stało. Jeszcze niedawno wójt dementował informację o pozbawieniu sekretarza stanowiska. Tymczasem po tygodniu okazało się, że nie będzie on dalej zatrudniony- skomentował Krzysztof Adamowicz.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że w liście otwartym Maleszyka zawarta jest sugestia, że miedzy nim a przyszłym wójtem, zawarty został układ - stanowisko, za poparcie.
W jakich okolicznościach zrodził się konflikt miedzy wójtem Kapłanem a radnymi?
- Po pierwszej turze wyborów ostatnich wyborów doszło do spotkania między wójtem elektem a radnymi, na którym zawarto pewne nieformalne porozumienia. Zakładaliśmy wtedy, że dajemy sobie pół roku na zdobycie wzajemnego zaufania. Rada gminy wywiązała się ze swoich zobowiązań, ale okazało się że to działa tylko w jedną stronę- twierdzi nasz rozmówca.
Oliwy do ognia dodała pewna publikacja
- W marcu 2011r. w periodyku wydawanym przez Urząd Gminy ukazał się artykuł o sposobie finansowania inwestycji w Rzeczycy. Sposób w jaki opisano całą tę sprawę był bulwersujący, radnych przedstawiono jako działających na szkodę gminy- podkreślił Adamowicz.
Czy zatem sytuacja w gminie zmierza do referendum w sprawie odwołania wójta?
- Raczej jest to niemożliwe. Referendum jest ostatecznością, którą stosuje się gdy nie ma możliwości porozumienia. Ja wierzę w to porozumienie, choć może jestem zbyt optymistycznie nastrojony. Nawet jeśli jednak nie będzie zgody, to samorząd może funkcjonować na zasadzie pełnego poszanowania wzajemnych kompetencji. Takie pomysły jak referendum zgłaszają osoby, które albo chcą w ten sposób wszystkich jeszcze bardziej poróżnić albo mają w tym swój jakiś ukryty interes- zaznaczył wiceprzewodniczący.
Posłuchaj całej rozmowy:
[KA]












