Niedzielne popołudnie rozpoczęło się wspólną modlitwą, by kilka chwil później mknąć saniami i saneczkami za pędzącymi żwawo konikami. Mijane domostwa umykały lotem błyskawicy, by odsłonić młodzieży piękno ich własnej Ojczyzny. Rodzinna ziemia, pokryta licznymi wzniesieniami, z rzadka porośnięta pojedynczymi drzewami, kryjąca bobry w żeremiach, gdzieś przy strumyku, sarenki wygrzebujące oziminy na przyleśnym polu i szaraka schowanego na miedzy, roztaczała przed młodymi wszystkie swe uroki, pusząc się nieskażoną śnieżną bielą i zachwycając śmiałków, zapuszczających się w jej ostępy.
Wspólne ognisko na skarpie zamarzniętego stawu, zjazdy z górki na saneczkach, na workach i czym się jeszcze udało, uatrakcyjniały dalszą część niedzielnego popołudnia.
Wspólnota, budowana również w tej formie, mającej na celu propagowanie zdrowego i trzeźwego stylu życia, mamy nadzieję, iż w przyszłości zaowocuje świadomością patriotyczną i całkowicie katolicką postawą dorosłego człowieka.
J.L.
Śnieg iskrzy tysiącem się iskier.
Czy widzisz, jak piękna pogoda?
Mróz szczypie i w uszy i w nogi,
a w stawie zmarznięta jest woda.
Stoję tak pełen zachwytu
i łaknę oczami widoki.
Czy widzisz te białe pagórki?
Czy widzisz nieliczne obłoki?
Czy widzisz, jak niebo błękitne?
Dzieło mistrza niech podpiera murki,,
gdy granat z bielą się styka
w raju o nazwie Górki.
[jk]












